Tuk Tuk Bangkok

1
3279
Tuk Tuk Bangkok.
Tuk Tuk Bangkok.

Tuk Tuki to kolejna opcja zawirowanego transportu publicznego w Bangkoku oraz innych miastach Tajlandii. Wykonują podobną pracę do moto taxi czy taksówek, lecz są bardziej specyficzne. Nazwane są tak ze względu na dźwięk silnika, riksze motorowe popularne są najczęściej wśród turystów. Tylko czasami jeżdżą szybciej niż taksówki w dużym natężeniu ruchu, zazwyczaj tak samo potrafią ugrzęznąć w korku z innymi samochodami. Minusem tego są duża wilgotność oraz spaliny.

Tuning Tuk Tuków jest bardzo popularny, kierowcy prześcigają się w rozwiązaniach.
Tuning Tuk Tuków jest bardzo popularny, kierowcy prześcigają się w rozwiązaniach.

Kierowcy Tuk Tuków czasem to prawdziwi luzacy, w większości wożą turystów, Tajowie rzadko korzystają z ich usług. Często tuningują swoje wielokolorowe maszyny, montują sound system, głośniki, specjalne światła, tworząc z pojazdu jeżdżącą mini dyskotekę. Czasem lubią przyszpanować i ścigają się z innymi Tuk Tukami albo stają na tylnych kołach. Przejażdżka z nimi jest samą w sobie atrakcją.

Typowy bangkokijski Tuk Tuk.
Typowy bangkokijski Tuk Tuk.

Wygoda jazdy w Tuk Tuku

Tuk Tuki to 3 kołowe pojazdy z zadaszeniem, podobnie jak motory nie mają szyb czy drzwi, nie są zamknięte jak inne pojazdy. Bez żadnego bagażu, 3-4 osoby mogą zmieścić w jednym pojeździe komfortowo, jest możliwa większa ilość pasażerów, co można czasem zaobserwować na ulicach Bangkoku, lecz taka przejażdżka nie należy do wygodnych. Najmniej wygodną sytuacją jest czekanie w korku, co jest częste w stolicy Tajlandii, jesteśmy zdani na żar, wilgotność i spaliny, po parudziesięciu minutach postoju na zakorkowanej ulicy mamy dość i marzymy o taksówce, pokonaniu dystansu BTS Skytrain lub Metrem MRT.

Jest muzyczka, światła , jedziemy Tuk Tukiem na imprezę.
Jest muzyczka, światła , jedziemy Tuk Tukiem na imprezę.

Ceny transportu Tuk Tukiem

Ceny zawsze muszą być negocjowane, kierowcy Tuk Tuków moim zdaniem są mistrzami wyciągania pieniędzy od turystów. Najczęściej krótka przejażdżka kosztuje więcej niż taksówka, nie oferują konkurencyjnych cen w stosunku do innych środków transportu, z wyjątkiem być może, jeśli jesteś dobry w negocjacjach i mówisz dobrze po tajsku.

Wstępna cena proponowana przez kierowców bardzo często jest 2-3 zawyżona, więc należy się targować. Na niewielki dystans trzeba liczyć od 100 Bahtów w górę, to normalna stawka.
Podobnie jak taksówkarze, kierowcy Tuk Tuków pochodzą głównie z obszarów wiejskich w północno- wschodniej Tajlandii (Isan), nie muszą przechodzić żadnego szkolenia (niektórzy nawet nie zdają egzaminu na prawo jazdy), nie zdziw się więc, jeśli czasami nie orientują się gdzie dokładnie chcesz jechać.

Pamiętaj, gdy siedzisz za kierowcą, aby nie kłaść stóp zaraz za nim na poręczach w okolicach głowy, jako taki jest bardzo lekceważące i obrażające w tutejszej kulturze.

Tuk Tuk od środka, różnokolorowe światła obowiązkowe.
Tuk Tuk od środka, różnokolorowe światła obowiązkowe.

Tuk Tuk scam, czyli przekręty kierowców

Kierowcy Tuk Tuków, to urodzone cwaniaki, zawsze kombinują gdzie tu przyciąć parę Bahtów. W Bangkoku najbardziej znany jest Tuk Tuk Scam, polegający na tym, iż turyści wożeni po sklepach z pamiątkami, czy garniturami. Zaczyna się niewinnie najczęściej w miejscach turystycznych w pobliżu Khao San, Wat Pho czy też Wielkiego Pałacu. Turyści zaczepiani są przez pseudo przewodników, twierdzących, że dzisiaj jest jakieś święto, lub słynny ‘Budda Day’ i świątynia, czy też inny obiekt jest zamknięty, ale jego znajomy obok z Tuk Tukiem może zawieźć do innej atrakcji turystycznej za 10-20 THB. Jeśli usłyszycie taką cenę, od razu odmawiajcie. Następnie turyści wożeni są po sklepach z klejnotami, garniturami, pamiątkami. Kierowca oraz cała siatka naganiaczy dostają komisję ze sprzedaży, a jeśli turysta nic nie kupi, otrzymują bony na paliwo oraz jedzenie. Proceder jest dość zanany, pomimo to dalej masa ludzi daje się na to nabrać.

Bangkok 2007, wyruszamy z Somchaiem na objazd po Bangoku.
Bangkok 2007, wyruszamy z Somchaiem na objazd po Bangoku.

Do dziś śmieję się z moich pierwszych dni w Bangkoku w 2007 roku, pomimo to, że naczytałem się o tych przekrętach, sam ze znajomym zostaliśmy tak zagadani przez naganiacza, że chwile później już byliśmy w sklepach z garniturami. Objazd trwał ponad 3 godziny, na końcu zostaliśmy zawiezieni do świątyni. Zainspirowało mnie to pewnego planu następnego dnia. Podszedłem do kierowcy Tuk Tuka i ustaliłem z nim, że dziś będzie wozić mnie tam gdzie chce, a następnego dnia obwozi mnie po Bangkoku, tam gdzie ja chcę. Dobiliśmy targu.

Sekret przekrętów kierowców Tuk Tuków, książeczka z komisją i bonami na paliwo.
Sekret przekrętów kierowców Tuk Tuków, książeczka z komisją i bonami na paliwo.

Tego dnia odwiedziłem chyba ze 30 sklepów, wypiłem niezliczoną ilość drinków z hindusami próbującymi wcisnąć mi ich szyte na miarę garnitury, poznałem cały system, nawiązałem też ciekawe kontakty, które zaowocowały w przyszłości. Następnego dnia Taj dotrzymał słowa, przyjechał na czas pod mój hotel, miałem istny tour po Bangkoku, zwiedziłem co chciałem, oraz zobaczyłem rzeczy, o których nie miałem pojęcia.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here